straty podczas pandemii

Od miesięcy, zwłaszcza w kontekście wprowadzania tarczy antykryzysowej oraz protestów i specjalistycznych opinii przedsiębiorców, słyszymy dużo informacji na temat strat polskiej gospodarki w związku z lockdownem i stanem epidemii w Polsce. W natłoku informacji liczby zlewają się w jedno, a fakty przestają być oddziaływać. Poniżej przypominamy smutne dane, o których warto pamiętać.

Hotelarstwo. Uderzenie pierwsze

Na początek przytoczmy opinię Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, dotyczącej rządowego bonu turystycznego: niestety, ale nie wpłynął on na poprawę sytuacji polskich hoteli. Wynika to ze środowiskowych badań, przeprowadzonych przez IGHP. Próby ratowania branży hotelarskiej przez państwo wyglądają blado na tle radykalnej zapaści, trwającej jeszcze od marca. Przypomnijmy, że już w trzecim miesiącu 2020 roku hotele osiągnęły przychód średnio o 1/3 niższy niż w podobnym okresie 2019 roku. Sytuacja tylko się pogarszała w kolejnych miesiącach, a utracone dochody wyniosły ok. 2/3 w połowie roku. Połowa wszystkich hoteli w Polsce deklaruje, że w 2020 z ich usług skorzystała nominalnie mniej niż połowa klienteli z roku poprzedniego. Zaś każdy miesiąc pozbawiony klientów hotelowych przynosi branży straty w wysokości ok. miliarda złotych.

Gastronomia. Uderzenie drugie, choć mniej kardynalne

Wedle danych GUS, w Polsce działa niemal 70 tysięcy firm z branży gastronomicznej. Bilans bieżącego roku wygląda dla nich niczym pole minowe — najpierw kompletny lockdown, potem krótkie rozluźnienie, a następnie kolejne, jeszcze bardziej fatalne w skutkach ograniczenia. Dwa tysiące restauracji, kawiarni, pubów i innych obiektów zamknęły się na przestrzeni połowy roku (pomiędzy kwietniem a wrześniem). Nie bez znaczenia są też długi poszczególnych restauracji, które po zsumowaniu wynoszą niemal 700 mln złotych. Specyfika prowadzenia działalności gastronomicznej pozwala jednak na częściowe łagodzenie skutków obostrzeń. Spora część restauracji, nawet ta, która wcześniej tego nie czyniła, rozpoczęła dostarczanie jedzenia pod adres klienta. Dodatkowo, niektóre lokale w akcie desperacji sięgają po półlegalnie praktyki — dotyczy to przede wszystkim firm prowadzących restauracje połączone z hotelami lub apartamentami. Coraz więcej z nich praktykuje wpisywanie gości restauracyjnych na fikcyjne listy gości hotelowych, aby mogli skorzystać ze stacjonarnych usług gastronomicznych. Sprawy te cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem organów ścigania.

Lotnictwo. Uderzenie trzecie

Liczne prognozy twierdzą, że linie lotnicze wrócą do stanu sprzed epidemii koronawirusa dopiero w 2023 lub 2024 roku. Wystarczy spojrzeć na stan, chociażby, Lufthansy — jednego z największych przewoźników na świecie. Firma oferuje 1/4 lotów z oferty roku ubiegłego, a jej akcje osiągają rekordowo niski poziom o wysokości. Niestety, sytuacja polskiego przewoźnika również nie wygląda kolorowo. Przede wszystkim, Polskie Linie Lotnicze są obiektem częstej krytyki ze względu na swoją nierentowność niezależnie od uwarunkowań pandemicznych. W 2018 LOT przyniósł 300 milionów złotych dochodu, zaś w 2019 — 400 milionów straty (choć mówi się mimo to o dobrej dynamice przychodu). Ograniczenia pandemiczne są dodatkowym obciążeniem dla firmy, która, wedle pogłosek, stoi na granicy upadłości, a jej straty na chwilę obecną wynoszą ponad półtora miliarda złotych.

Wyjście z kryzysu nie jest nawet na horyzoncie

Zniesienie ograniczeń pandemicznych po wprowadzeniu szczepionki nie będzie oznaczało prostego powrotu do „życia sprzed pandemii”. Będzie to proces nie mniej trudny niż trwanie w niej, ponieważ należy „odpracować” poniesione straty i zbliżyć się do poziomu rozwoju znanego z początku 2020 roku. Wedle opinii ekspertów, należy uzbroić się w cierpliwość, zapasy finansowe oraz zdrowy rozsądek.

Dodaj komentarz